wtorek, 21 luty 2017 18:11

Plan na zespół. Występować wszędzie, czy na czymś się skupić?

Dzisiaj będzie tylko kilka luźnych zapytań i spostrzeżeń, ale myślę, że wartych rozważenia.

W dzisiejszych czasach, kiedy próbujemy wypromować zespół, musimy prowadzić intensywne (nie mylić z agresywnymi) akcje promocyjne. Ciągle dążymy do tego, aby zespół był postrzegany jako najlepszy, a tylko ci bardziej ambitni dążą do tego, aby realnie był jednym z najlepszych. Próbujemy monopolizować rynek, czyli występować gdzie się da i jak najczęściej. Czy rzeczywiście takie działania przybliżą nas do określonego celu?

Obserwując realia wokół należy stwierdzić, że skład naszych zespołów się zmienia, i nie ma co do tego większych wątpliwości. Cheerleaderki przychodzą i odchodzą. Jednym zmieniają się plany życiowe, inne myślały, że bycie cheerleaderką to nic trudnego - a tu niespodzianka, trzeba trenować... Jeszcze inne nie radzą sobie z tremą, inne z czasem itd. Zdarza się to w każdym zespole. I teraz pytanie za 100 punktów (choć podejrzewam, że ich zdobycie jest raczej niemożliwe, ponieważ nie ma jednej poprawnej odpowiedzi), czy mimo chwilowego osłabienia grupy, nadal warto występować na wszystkich możliwych imprezach? Czy może warto się zastanowić nad tym, czy jakiegoś występu nie odpuścić, aby nie musieć wysyłać przed publikę zupełnie „świeżych” osób w zespole. Tak, znam tłumaczenia, że „każdy występ się liczy do dorobku grupy”, tylko czy nie lepiej być zapamiętanym jako dobry zespół?

r e k l a m a


Świetnie jest mieć dużo występów, ale powiedzmy to sobie szczerze, im więcej występów, tym mniej czasu na technikę i nowe choreografie, czy podnoszenia. Czy lepiej występować ciągle z tym samym repertuarem, czy w pewnym momencie warto jest powiedzieć sobie „STOP - teraz zajmiemy się nowymi rzeczami” - a jak wiadomo, nowe rzeczy wymagają czasu. Czy lepiej jest występować wszędzie, czyli od dożynek po największe imprezy w Polsce, czy skupić się na np. jednej dyscyplinie sportu i pod nią układać profil grupy. A może chcemy być właśnie na imprezach typu „dożynki”?

Nie ma nic złego w wybraniu jakiejś opcji, to nasza sprawa. To nasz wybór. Tylko świetnie by było, jakby ten wybór był pokierowany jakimś planem na zespół. Plan jest ważny. Jasne, że po drodze zdarzą nam się od niego odstępstwa, nie mniej jednak musimy wiedzieć dokąd zmierzamy.  Jeśli nie wiemy, dokąd chcemy doprowadzić nasz zespół, to w zasadzie jest wszystko jedno, co będziemy robić. Przypomina to sytuację z „Alicji w Krainie Czarów”. Alicja poprosiła Kota o pomoc w znalezieniu drogi. Kot zapytał się, gdzie ona sama chce dojść. Odparła, że wszystko jedno, a Kot na to, że w takim razie wszystko jedno, którą drogą pójdzie. I tak to właśnie jest.

Luźnych myśli w tej sprawie jest mnóstwo. Wszystko zależy od danej sytuacji, danego zespołu itd. Tym razem jedyną radą, a właściwie propozycją jest, aby trenerzy spróbowali sobie ułożyć jakiś plan i określili cel. I tak dla przypomnienia „najlepszy zespół” dla każdego może oznaczać coś innego i warto to sobie, dla samego siebie doprecyzować. I realizujmy ten plan, nasz plan - plany innych, niech są przez „nich” realizowane. To jest nasz czas i nasz zespół.

Małgorzata Wrońska

Z cheerleadingiem związana od 2003 roku. Jedyny w Polsce certyfikowany przez Internetional Cheer Union trener cheerleadingu oraz sędzia rangi europejskiej z uprawnieniami European Cheer Union. Inicjatorka Cheer Project - zajmująca się szkoleniami trenerskimi.

Współpracuje z wieloma zespołami cheerleaders w Polsce. Prowadzi zespół NEXT CHEER Generation, który występuje na największych imprezach sportowych w Polsce.

Mistrz Polski Cheerleaders 2013, jej zespoły mają dwa tytuły Mistrza Polski Cheerleaders w kategorii Stunt (all girls 2013, mix 2014).

Małgorzata Wrońska na Facebooku

r e k l a m a

Obserwuj nas na Facebooku