wtorek, 09 sierpień 2016 12:19

Podsumowanie sezonu. Co nam daje?

Wakacje, to dla wielu zespołów czas odpoczynku, regeneracji oraz szykowania się na kolejny sezon. Są oczywiście i takie grupy, które nie zwalniają tempa i jeżdżą z występu na występ. Ponieważ sama mam chwilę przerwy postanowiłam zrobić podsumowanie, co mi się udało oraz to, czego nie udało mi się dokonać z zespołem w tym sezonie. Takie zestawienie chciałabym polecić wszystkim, niezależnie od tego czy grupa występuje na meczach czy startuje w zawodach. Co nam ono daje?

1. Pomaga podliczyć wszystkie sukcesy - co jest miłe i znacznie poprawia nastrój.

2. Pomaga rozprawić się z porażkami. Jaki jest cel przypominanie sobie niepowodzeń? Pozwala to zdać sobie sprawę z tego, co było ich przyczyną i zadziałać prewencyjnie na przyszłość. Aby to zrobić, należy odpowiedzieć sobie na kilka pytań. np.:

a) Czy zamierzony przez nas cel był w naszym zasięgu?

Jest to bardzo ważne pytanie, ponieważ czasami wytyczamy sobie mało realne cele. I może, najzwyczajniej, ich realizacja była nie do osiągnięcia. Jeśli uznamy, że były szanse na powodzenie projektu, to należy się na spokojnie zastanowić, co stanęło na przeszkodzie. Czasami zespół nie jest na to gotowy (np. duża rotacja w kadrze), a czasami my jako trenerzy zespołu do tego nie przygotowaliśmy (choreografie niedostosowane do wymagań imprezy itp.). Takie sytuacje się zdarzają i trzeba powiedzieć wprost: są one bardzo irytujące, ale są całkowicie normalne i trzeba się z nim umieć zmierzyć - nie rozpamiętywać, a wyciągnąć wnioski.

r e k l a m a


b) Warto jest też przemyśleć sobie na jakie występy nasz zespół jest gotowy. Oczywiście, że każdy trener chciałby mieć bardzo widowiskowe choreografie ze świetnymi przejściami, akrobatyką i ogólnie pojętym efektem „wow”, jednak czy czasami nie lepiej zrobić prostszy układ, ale taki który będzie wyglądał „czyściej” i nie będzie wrażenia, że zespół wykonuje go z trudem? Jestem przekonana, że jeżeli kibice/widzowie zobaczą, że taniec sprawia dużo radości i jest wykonany równo i z energią, to z pewnością pokaz przypadnie im do gustu. Należy pamiętać, że wszystkie choreografie oraz podnoszenia w nich muszą wyglądać „lekko i bezproblemowo”. W tym miejscu należy zastanowić się nad dwoma kwestiami:

Czasami następuje duża rozbieżność między ambicjami trenera, a tym, co zespół jest w stanie zrobić. Po prostu. Kolejna rzecz, którą trzeba powiedzieć wprost: nie każdy zespół ma przygotowanie gimnastyczne, baletowe, jazzowe, hip hopowe i wiele innych; a zdarza się też, że prawie każda dziewczyna trenowała wcześniej coś innego i nie wszystkie zaczynały swoją przygodę z tańcem w wieku 4 lat, nieustannie uczęszczając na zajęcia taneczne. Grupy cheerleaders najczęściej (czyli nie zawsze) łączą grupę dziewczyn, które po prostu chcą tańczyć, trenować i występować. Czasami są bardzo dobre technicznie, czasami mniej, czasami mają świetne predyspozycje, czasami nie. Tyle. I trzeba zdać sobie z tego sprawę, że nie zawsze wszystko uda nam się wyćwiczyć i należy tak układać choreografię, aby widz tego nie zauważył. Tutaj chciałabym tylko dodać, że opieranie choreografii na jednej, czy dwóch dobrych tancerkach, kiedy reszta jest tłem, jest nienajlepszym pomysłem. Po pierwsze, najzwyczajniej to widać, że mamy solistki i tło, że tak naprawdę nie jest to tak do końca równy sobie zespół. Po drugie, co w sytuacji kiedy nasze „solistki” nie mogą iść na pokaz?

Ponadto chciałabym nadmienić (jeśli ktoś zacznie narzekać na dziewczyny w swoim zespole), że należy się zastanowić, czy my, jako trenerzy, mamy wystarczające umiejętności i wiedzę, aby różnych elementów zespołu nauczyć? Łatwo jest wymagać, ale czy sami wiemy jak zrobić wiele rzeczy? Oczywiście nie mówię tutaj o wykonywaniu pewnych elementów, latka lecą cóż zrobić ☺, ale czy mamy wiedzę jak metodycznie, krok po kroku i bezpiecznie nauczyć tancerek pewnych elementów? Oglądanie trudnych elementów u zawodowców jest pouczające i inspirujące, jednak pamiętać należy, że są to zawodowcy i nie wiemy ile lat im zajęło, aby osiągnęli taki poziom oraz czy zajmowali się czymkolwiek innym niż tańcem. Poza tym, dość diagnostycznym może być fakt, że o wiele więcej jest w internecie filmów z genialnymi tancerzami, niż grupami tanecznymi.

Po tych rozważaniach warto przejść do kolejnego trudnego etapu, a mianowicie analizy siebie jako trenera. Tutaj procedura jest dość analogiczna. Warto się pochylić nad kilkoma pytaniami:

- czego nowego udało mi się grupę/y nauczyć?

- czy obrana „droga choreograficzna” jest właściwa? Czy zespół sobie z nią radzi, czy choreografie nie są za trudne, za proste, czy dobór muzyki jest odpowiedni,

- czego nowego ja się nauczyłam/em  jako trener (na różnego rodzaju warsztatach, kursach i szkoleniach)

- czy moje działania i starania integrują grupę, że jest on naprawdę zespołem?

- czy moje działania są konsekwentne i czy przynoszą efekt?

- jaki jest mój cel na następny rok?

Takie przemyślenia nie są łatwe, czasami są wręcz nieprzyjemne, jednak moment podsumowania jednego sezonu daje punkt  startu w następny. Dlatego polecam chwilę spokoju i zastanowienie się nad tymi kwestiami.

P.S. Pomaga też narysowanie tabelki

Małgorzata Wrońska

Z cheerleadingiem związana od 2003 roku. Jedyny w Polsce certyfikowany przez Internetional Cheer Union trener cheerleadingu oraz sędzia rangi europejskiej z uprawnieniami European Cheer Union. Inicjatorka Cheer Project - zajmująca się szkoleniami trenerskimi.

Współpracuje z wieloma zespołami cheerleaders w Polsce. Prowadzi zespół NEXT CHEER Generation, który występuje na największych imprezach sportowych w Polsce.

Mistrz Polski Cheerleaders 2013, jej zespoły mają dwa tytuły Mistrza Polski Cheerleaders w kategorii Stunt (all girls 2013, mix 2014).

Małgorzata Wrońska na Facebooku

r e k l a m a

Obserwuj nas na Facebooku